dvdbox.jpg

eb dRinKeR - Gr8est sHits + Fryvolic Art - The Best Off (Kompilacja 2011)

CD BLUE

01. The Chasm (Stereo Mix)
02. Horizons
03. Longin' 4 U (Sonata for old piano)
04. The Braincrusher
05. Sulime Aviv
06. Reincarnation
07. Progress Strike
08. Between (Short One)
09. The Styx River
10. Come To Me (Short One)
11. Unreal
12. Metamorphosis Part 2 - Jump Like This
13. Rose Of Galehorn Part 3
14. Imposing State
15. Copernicus (4 a.m.)
16. Headmaker
17. Highlander
18. Charms Of Her

CD GREEN

01. Different Land
02. An Anchor
03. Down To The Valley
04. Rainy Il Duomo
05. Incurable Speed
06. Triangulum
07. Walk To Distract
08. Midnight Sun
09. Screaming Tree (Instrumental)
10. Little Beam Of Light
11. Blue Mood
12. Katharsis Part 1: Passion
13. Katharsis Part 3: Astronaut God
14. Katharsis Part 4: Resurrection
15. Hands Of Fire (Tribute To Mike Oldfield)
16. Rose Of Galehorn Part 5
17. Notorious Blue
18. Hyperion Tours
19. Ladybird
20. Sweetie (Kołysanka dla Janka)
21. White Intermezzo (Live)

dvdbox3.jpg

Tak jak wcześniej zapowiadałem, do kompilacji "eb dRinKeR - gr8est sHits" dołączyłem drugą, wypełnioną po brzegi płytę CD-Audio z wybranymi dokonaniami The Fluttering i Fryvolic Art (łącznie ponad 150 minut muzyki, 39 utworów). Całe wydawnictwo zostało zamknięte w 2-płytowym boksie o wymiarach standardowego DVD. W planach jest również wersja kolekcjonerska ;) z ekstra dodatkami i zbajerowaną książeczką ;) Boks ten będzie aktualnie spełniał funkcje promocyjne, zastępując w tej dyscyplinie dotychczasowe wersje "DEMO-CD". Płyta "NIEBIESKA" zawiera utwory z lat 1994-1998, płyta "ZIELONA" obejmuje nieco dłuższy okres, czyli kompozycje z lat 1999-2011.

Jedyną niepublikowaną dotąd nowością jest muzyczny szkic "White Intermezzo", który w przyszłości będzie zapewne utworem bardziej rozbudowanym i bogatszym brzmieniowo. Ot, taka ciekawostka. Otwierający kompilację "The Chasm" (4-kanałowiec z 1994 roku) został tylko lekko zmiksowany, co z pewnością nie czyni z niego utworu nowego. Ot, taki odgrzany kotlet ;)

linia.jpg

ebdrinker.jpg

eb dRinKeR - "Gr8est sHits"(Remaster 2011)

01. The Chasm (Stereo Mix)
02. Horizons
03. Longin' 4 U (Sonata for old piano)
04. The Braincrusher
05. Sulime Aviv
06. Reincarnation
07. Progress Strike
08. Between (Short One)
09. The Styx River
10. Come To Me (Short One)
11. Unreal
12. Metamorphosis Part 2 - Jump Like This
13. Rose Of Galehorn Part 3
14. Imposing State
15. Copernicus (4 a.m.)
16. Headmaker
17. Highlander
18. Charms Of Her

W 2011 roku minęło 15 lat od mojego pierwszego użycia komputera klasy PC do tworzenia muzyki. Wcześniejsze zabawy w 4-kanałowe muzyczki na komputerze Commodore Amiga 600 można uznać za naukę obsługi programów "trackeropodobnych". Czas więc odciąć wszystko grubą kreską i przypomnieć to, co było najlepsze. Kawałki stworzone pod pseudonimem "eb dRinKeR" z lat 1994-1998 charakteryzuje ogromna rozpiętość gatunkowa. Grałem wszystko, od muzyki elektronicznej, techno, poprzez folk, klasykę, rock i metal. Naturalnie jakość tych nagrań jest dość kiepska i nie ustrzegłem się zapewne wielu błędów w zakresie realizacji. Zdecydowałem się na poprawienie dźwięku, ale mało inwazyjne, tak by zachować oryginalną ułomność większości rozwiązań ;) Utwory dostały nieco więcej "przestrzeni". Trudno mówić o znaczącej poprawie jakości dźwięku, hasło "Remaster" jest trochę na wyrost i z remasteringiem ma raczej niewiele wspólnego. Z tego okresu wybrałem 18 utworów. "Between" i "Come To Me" zostały nieco skrócone (czytaj: odarte z wodolejstwa). Dzięki temu wszystkie 18 kawałków mieści się na płycie CD-Audio.

Wkrótce do tego podsumowania dołączy druga płyta CD-Audio, czyli najlepsze kawałki The Fluttering / Fryvolic Art. Na składaku tym znajdzie się jeden utwór premierowy (prawdopodobnie szósta część "Rose of Galehorn") będący zapowiedzią kolejnego albumu. Znowu jestem na etapie, kiedy dźwięki kłębiące się w mojej głowie muszą dojrzeć, bym mógł się zmierzyć z ich realizacją. Są już pewne pomysły, więc zapewne to tylko kwestia czasu.

BONUS TRACK: W ostatniej chwili do składanki dołączył utwór "The Chasm" z 1994 roku. Dzięki temu znalazł się na niej przedstawiciel tzw. "okresu amigowego". "The Chasm" został lekko skrócony i zmiksowany z 4 do 8 kanałów - zabieg prosty, a słuchanie mniej bolesne ;) Nie jest to wprawdzie oryginalne amigowe brzmienie 4 niezależnych kanałów, ale brzmi nieporównywalnie lepiej.

linia.jpg

cd18eons.jpg

"Eons"(2011)

01. Ennoae
02. Rose of Galehorn - Part 5
03. Souvenir
04. Notorious Blue
05. Ladybird
06. Eons
07. Hyperion Tours
08. Sweetie (Kołysanka dla Janka)


"Eony" powstawały bardzo długo. Paradoksalnie jest to najkrótsza płyta Fryvolic Art. Przyzwyczajonym do standardowej długości longplayów zalecam więc wysłuchanie albumu dwa razy. To będzie tylko godzina wyjęta z życiorysu połączona z ekscytującym wrażeniem deja vu... (jeśli można tak powiedzieć).

Ennoae - ot, taki wstępniak, intro. Zapychacz może nawet ;) Nie warto drążyć tematu. Piąta odsłona "Rose of Galehorn" (cykl z założenia folkowo-średniowieczny) jest utworem stosunkowo świeżym (2010), dosyć intensywnie dopieszczanym. Początkowo byłem zadowolony z rezultatu, dziś mnie już trochę nudzi i pewnie wiele bym w nim zmienił. Jest to chyba (mimo wszystko) jeden z najlepiej zrealizowanych moich kawałków, na dodatek całkiem bogaty pod względem użytych instrumentów/sampli. Nowinką jest pojawienie się mandoliny. Numer trzy - "Souvenir" jest chyba najstarszy w całym zestawie. Zarys i sample z tego kawałka sięgają (jeśli dobrze pamiętam) roku 2003. Osiem lat później "dopisałem" solo na "cymbałkach" (chociaż może to wibrafon) ;)

"Notorious Blue" również posiada bardzo stary "szkielet" i nie znalazł się na żadnym dotychczasowym materiale głównie dlatego, że nie miałem pomysłu jak go rozbudować. Z czasem zacząłem do niego dodawać gitary i jakoś to wszystko poszło w stronę bluesowych klimatów. "Ladybird" nagrany dla mojej Paulinki pochodzi z 2006 roku i po prostu musiał się znaleźć na tym mini-albumie (wcześniej publikowany tylko na składankach i w formie mp3). "Eons" - hmmm... Szczerze mówiąc nie znoszę tego kawałka. Jest strasznie przewidywalny (chociaż był to celowy zabieg), jakby tego było mało - cholernie nudny (ale przez to wiarygodny, bo wydaje się trwać eony). Na szczęście posiada taki jeden jasny fragment, dzięki któremu nie znienawidziłem go totalnie ;)

"Hyperion Tours" to dla odmiany jeden z moich ulubionych utworków i bez ściemy powiem, że słucham go z poczuciem dobrze wykonanej roboty. Myślę, że to kwintesencja stylu Fryvolic Art.

Warunkiem zamknięcia prac nad "Eonami" było nagranie wiekopomnego dzieła na cześć Janka, który urodził się 30 sierpnia 2010 roku. Z założenia miała to być minimalistyczna kołysanka, nawiązująca do melodii z pozytywek. W wyniku kilkudniowego olśnienia utwór wręcz "kleił się" sam, a efekt końcowy przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Dokładnie tych dźwięków brakowało by "Eony" były kompletne i skończone po ośmiu latach wreszcie spoczęły na półce ;)

linia.jpg

cd17singlettes.jpg

"The Singlettes 1996-2006"(2006)

01. Chemistry Intro
02. Chemistry Soundtrack
03. An Armor In The Stream
04. Village Pipers
05. Holiday Chick
06. Rose Of Galehorn (Part 1)
07. Guitar Juice
08. Different Land
09. Rainy Intro
10. Golden Autumn
11. Screaming Tree (Vocal Version)
12. Pulp Fiction (Honey-Bunny Cover)
13. Berceuse
14. Battle For Freedom
15. Ladybird

"The Singlettes 1996-2006" to bardzo ciekawa składanka z utworami dotąd niepublikowanymi. Po przetrząśnięciu archiwów okazało się, że istnieją takowe. Dwa tracki "Chemistry" miały być wykorzystane jako ścieżki dźwiękowe do programu edukacyjnego z zadaniami z chemii (pewnej znanej polskiej firmy produkującej software). Projekt ten upadł, ale na szczęście muzyka została ;) "An Armor In The Stream" to jeden z pierwszych moich utworów stworzonych na PC-cie. Bardzo go lubię - jest równie śliczny, co pompatyczny ;) Trąci średniowieczem (muzycznie). "Village Pipers" - hmmm - posiada wartość chyba tylko archiwalną... "Holiday Chick" - wesoły, elektroniczny potworek ;) "Rose Of Galehorn" - co ciekawe ten utwór nie pojawił się na żadnym albumie, w przeciwieństwie do kilku swoich kolejnych części. Pierwowzór musiał się więc znaleźć na tym składaku. "Guitar Juice" - podobnie jak "Holiday Chick" - lekkie, łatwe i elektroniczne. "Different Land" to jedna z najładniejszych moich kompozycji. Brzmienie elektroniczne, ale rasowe. "Rainy Intro" i "Golden Autumn" to improwizacje, ale jakby się już je gdzieś-kiedyś słyszało ;) "Screaming Tree" w wersji z wokalem... Hmmm... Najchętniej poprawiłbym te wokalizy. Chyba dlatego póki co wolę wersję instrumentalną tego utworu (muzycznie wspinam się tu na moje wyżyny, hehe). Cover muzy z filmu "Pulp Fiction" - raczej ciężkostrawny ;) "Berceuse" to kawałek jakby wyjęty z jakiegoś chorego horroru. Myślę, że dość oryginalny. "Battle For Freedom" to całkiem rozbudowana techniawa, nieźle (jak na mnie) zrealizowana. Składankę zamyka "Ladybird" napisane dla Pauliny, jako że wówczas utwór ten nie ukazał się jeszcze na żadnym albumie (nie licząc "Demo CD"). Całość dobrze pokazuje mój muzyczny rozwój na przestrzeni 10 lat i zamyka temat składanek. Następny mógł być już tylko nowy longplay ;)

linia.jpg

cd15-2006.jpg

"Demo CD 2006"

01. Katharsis Part 3 - Astronaut God
02. Down to the Valley
03. Walk to Distract
04. Anchor
05. Incurable Speed
06. Katharsis Part 4 - Resurrection
07. Triangulum
08. Blue Mood
09. Midnight Sun
10. Screaming Tree (Instrumental)
11. Little Beam of Light
12. Hands of Fire (tribute to Mike Oldfield)
13. Katharsis Part 2 - Touched by the Wind
14. Midnight Sun (Trance Rainy Remix)
15. Ladybird

Ostatnia wersja "Demo CD" z 2006 roku, wzbogacona o utwór "Ladybird" napisany w 2006 roku dla mojej Paulinki (dziś już Żonki). Utwór ten przygotowany był jako niespodzianka walentynkowa i ukazał się pierwotnie na składance z klimatycznymi dziełami instrumentalnymi innych wykonawców. Oficjalnie wszedł w skład albumu "Eons" ukończonego dopiero w 2011 roku. "Ladybird" to utwór wyjątkowy z wielu powodów. Przede wszystkim do jego nagrania po raz pierwszy użyłem interfejsu gitarowego Line 6 Guitar Port. Kolejna ciekawostka to sposób nagrywania. Wszystkie ścieżki zostały nagrane na żywca bez użycia trackera (mix bezpośrednio do pliku wave). To jedyny mój utwór nagrany taką metodą. Nie ma tutaj żadnych bitów, jedyny występujący instrument to gitara + kilka efektów sprzętowych.

cdwnetrze.pg

Album "Demo CD 2006" pierwszy raz w historii Fryvolic Art zawiera płytę CD-Audio z oryginalnym nadrukiem (logo: motylek-frywolek i napis "Fryvolic Art"). Ekskluzywna wersja - bardzo limitowana ;)

linia.jpg

cd14-2002.jpg

"Demo CD 2002"

01. Katharsis Part 3 - Astronaut God
02. Down to the Valley
03. Walk to Distract
04. Anchor
05. Incurable Speed
06. Katharsis Part 4 - Resurrection
07. Triangulum
08. Blue Mood
09. Midnight Sun
10. Screaming Tree (Instrumental)
11. Little Beam of Light
12. Hands of Fire (tribute to Mike Oldfield)
13. Katharsis Part 2 - Touched by the Wind
14. Midnight Sun (Trance Rainy Remix)

Drugie wydanie "Demo CD", spełniające głównie funkcje promocyjne, a także wciskane jako "prezent" znajomym ;)
W obiegu (poczta pantoflowa, internet) jest najwięcej egzemplarzy tego właśnie wydania. Jedno nawet pojechało do znajomych Włochów (Castelseprio) i podobno podbijało włoski rynek ;) (małomiasteczkowy, ale zawsze).

linia.jpg

cd13-2002.jpg

"Katharsis" (2002)

01. Dream In
02. Katharsis Part 1 - Passion
03. Memorandum
04. Blue Mood
05. Hands of Fire (tribute to Mike Oldfield)
06. Katharsis Part 2 - Touched by the Wind
07. Little Beam of Light
08. The Farthest Star
09. Katharsis Part 3 - Astronaut God
10. The Moon Passenger
11. Katharsis Part 4 - Resurrection
12. Blade of Caress
13. Dream Away

Album "Katharsis" był jednym z najdłużej nagrywanych materiałów. Co nie znaczy, że najbardziej dopracowanym ;) Jest on niejako kontynuacją "Midnight Sun" i utwierdzeniem w przekonaniu, że w końcu odnalazłem swój własny styl ;) Na pewno widać postęp patrząc na "lata amigowe" ;) Utwór "Hands Of Fire" to ukłon w stronę Mistrza Mike'a Oldfield'a, którego solówka z "Five Miles Out" jest dla mnie świętością :) Czteroczęściowa suita "Katharsis" z pewnością jest kamieniem milowym w mojej twórczości ;) Na płycie wybijają się również "Little Beam Of Light" oraz "Blue Mood" (nad którego wykończeniem, zupełnie nie wiem dlaczego, męczyłem się najdłużej, choć to utworek wręcz prostacki). Podobnie rzecz się miała z "Blade Of Caress", którego realizacja także była trudna i monotonna ;)

linia.jpg

cd12-2000.jpg

"Demo CD" + "Midnight Sun" (2000)

CD-1 Demo CD 2000

01. Katharsis Part 3 - Astronaut God
02. Down to the Valley
03. Walk to Distract
04. Anchor
05. Incurable Speed
06. Katharsis Part 4 - Resurrection
07. Triangulum
08. Blue Mood
09. Midnight Sun
10. Screaming Tree (Instrumental)

CD-2 "Midnight Sun"

01. Anchor (Into You)
02. Gardenexenia
03. Down To The Valley
04. The Fluttering
05. Incurable Speed
06. Triangulum
07. The Fresco Told
08. Midnight Sun
09. Walk To Distract
10. Rainy Il Duomo
11. Laudate Dominum

Epokowe wydawnictwo (dwupłytowy album CD-Audio) - tak, tak - nagrywarki CD w końcu trafiły pod strzechy :) Na pierwszej płytce składanka wybranych utworów z lat 1998-2000r., czyli Demo CD 2000. Jak już wspominałem, mogę się pochwalić emisją radiową kilku utworów w jednej audycji u boku Mike'a Oldfield'a (w warszawskiej RADIOSTACJI - gościła tam bodajże taka właśnie wersja demo z 2000 roku). Podobno ludzie dzwonili do radia i pytali, gdzie to można kupić ;) Oj, chyba jednak zabrakło mi odwagi, by zadziałać coś w tym temacie. A może po prostu znałem swoje miejsce w szeregu ;) Na drugim CD w omawianym albumie - reedycja wydanego wcześniej na taśmie "Midnight Sun", ale już jako "Fryvolic Art".

linia.jpg

cd11-1999.jpg

"Midnight Sun" (1999)

01. Anchor (Into You)
02. Gardenexenia
03. Down To The Valley
04. The Fluttering
05. Incurable Speed
06. Triangulum
07. The Fresco Told
08. Midnight Sun
09. Walk To Distract
10. Rainy Il Duomo
11. Laudate Dominum

Drugi i ostatni opublikowany pod szyldem "The Fluttering" album, co z resztą i tak poszło w niepamięć, bo "Midnight Sun" funkcjonuje też w wersji Fryvolic Art. To chyba najbardziej przebojowy i dopracowany materiał z wielkim hiciorem "Midnight Sun" ;) Dobre nowinki to także "Down To The Valley" i "Walk To Distract". Ciekawostką jest utwór zainspirowany niesamowitym miastem, jakim jest niewątpliwie Mediolan: "Rainy Il Duomo" - Gary Moore śliniłby się zazdrośnie ze swoim "Parisienne Walkways" ;) Ech, żart w stylu Karola Hamburgera. Ciekawostką jest również cover kanonu z Europejskich Spotkań Młodzieży organizowanych przez Taize - "Laudate Dominum". Warto też wspomnieć, że "Midnight Sun" to ostatnie wydawnictwo zapisane na kasecie magnetofonowej.

linia.jpg

cd10-1998.jpg

"Demo CD 1998"

01. The Fluttering
02. Incurable Speed
03. Green
04. Difference
05. Copernicus (4 a.m.)
06. Jazzy
07. Battle For Freedom
08. Triangulum
09. Charms Of Her
10. Imposing State
11. Highlander
12. Anchor (Into You)
13. The Sun In Front Of Me
14. Headmaker

...No więc (a mówiła Pani W. od polskiego, żeby tak nie zaczynać zdania) postanowiłem zostać poważnym artystą i kolejną składankę wydałem pod nazwą "The Fluttering", bo "Modern Talking" było już zajęte ;) Składanka wzorem wydawnictw poprzednich zwierała odgrzewane - (eee, kotlety już były) - parówy i naprawdę dobre utwory premierowe. Mowa tu o "Incurable Speed", "Triangulum" i "Anchor" zwane też czasem "An Anchor Into You". Myślę, że w tym momencie można już mówić o brzmieniu Fryvolic Art (chociaż wciąż jeszcze The Fluttering). Pozazdrościłem "Dire Straits" okładki do "Brothers In Arms" - a jak wiadomo efekciarska okładka to połowa sukcesu, więc wziąłem na warsztat zdjęcie jakiegoś wiosła. Ta-daaa!

linia.jpg

cd09-1998.jpg

"Highlander" (1998)

01. The Sun In Front Of Me
02. Simple
03. Outside
04. Jazzy
05. Highlander
06. So What
07. Charms Of Her
08. Nothing Else Matters (Cover)
09. Difference (Remix)
10. Molecules
11. Possessed

Kolejny "gitarowy" album. Są tu już znane rzeczy (odgrzewane kotlety), ale warto zwrócić uwagę na "Highlandera", w którym próbowałem oddać ducha polskich gór (stąd nieco folkowe brzmienie). Jako że lubię klimaty średniowiecznych biesiad - w tym właśnie klimacie "Charms Of Her" - myślę, że całkiem ładne cacko. Tym bardziej, że zsamplowana przeze mnie gitara klasyczna została tutaj użyta niemalże niczym harfa ;) "Molecules" to niezły trip-hopowy potworek. Wpływy Bjork się kłaniają. Ciekawostką albumu jest cover "Nothing Else Matters" zespołu Metallica, w stylu unpluggedowo-bębenkowym ;) Do tego albumu włącznie tworzyłem pod pseudonimem "eb dRinKeR" (kojarzącym się z polską kapelą "Acid Drinkers"). Ksywa równie wieloznaczna, co tajemnicza (moje inicjały i dodatkowo marka popularnego wówczas dość zjadliwego piwa). Cóż wydawało mi się, że nie brzmi zbyt poważnie (Tangerine Dream, Dead Can Dance - to są nazwy!), rzekłbym nawet - zbyt frywolnie (sic!). Na albumie znajduje się kilka tzw. "piosenek". Ich realizacja jest jednak tak tragiczna, że wolę o ich istnieniu zapomnieć.

linia.jpg

cd08-1998.jpg

"Headmaker" (1998)

01. Difference
02. Green
03. Imposing State
04. Copernicus (4 a.m.)
05. Unreal II
06. Omega's Day
07. Tame Me
08. Ethnic Drinker
09. Headmaker
10. Ending

Album "Headmaker" powstał z utworów premierowych z poprzedniego składaka + kilku nowych. Coraz śmielej zacząłem używać gitary elektrycznej (Defil zakupiony za śmiesze pieniądze w głogowskim komisie). Jest tu jeden z moich "ulubieńców": "Imposing State". Ciekawostką jest motyw otwierający w tym utworze. Przez lata zastanawiałem się, do czego podobna jest ta linia melodyczna, bo siedziała mi mocno w głowie. Dziś widzę lekkie podobieństwo tego motywu do podobnego wstępu w piosence Richarda Marxa "Hazard". Jeśli coś zapożyczyłem, to nieświadomie ;) Poza tym powiem nieskromnie, że mój motyw jest ładniejszy ;) Myślę również, że tekst do tej piosenki też daje radę (a zwłaszcza myśl przewodnia "The longer I live, I think the less I understand"). Czeski film! :) Całkiem udanym kawałkiem jest również instrumentalny "Copernicus". "Green" też ujdzie. Ciekawe jest również trip-hopowe "Tame Me". Prawie bym zapomniał o tytułowym "Headmakerze". Śmiem twierdzić, że to jeden z lepszych moich kawałków, ocierający się o rock progresywny ;)

linia.jpg

cd07-1998.jpg

"Demo CD 1997/1998"

01. Introduction
02. Unreal
03. Rose Of Galehorn 3
04. Difference
05. Rose Of Galegorn 4
06. King Of The Hill
07. Metamorphosis
08. Green
09. Ethnic Drinker
10. Omega's Day
11. Yellow
12. Erato
13. Come To Me
14. Ending

Pierwszy składak w mojej karierze. Zawiera kilka utworów premierowych, w tym naprawdę niezłe "Difference" (utwór ten funkcjonuje w dwóch wersjach: wokalnej i instrumentalnej - pogubiłem się, która była pierwotna, haha). Dogrywanie gitary akustycznej przez mikrofon było dosyć karkołomne. Że nie wspomnę o edycji i rozmieszczeniu sampli gitarowych w trackerze - często sporym problemem była synchronizacja gitar z beatem. No cóż - jedne utwory wyszły pod tym względem lepiej, inne gorzej. Podsumowując - całkiem ciekawy składak "klimatyczny". Nośnik - wciąż kaseta ;)

linia.jpg

cd16black.jpg

"Black Against The Black" (1997-1998)

01. Heaven's Tear (Intro)
02. Metamorphosis Part 1: Trance Way
03. In Reprisal For Insult
04. Metamorphosis Part 2: Jump Like This
05. Ethnic Drinker
06. Rose Of Galehorn 3

Nieco zapomniany przeze mnie materiał "Black Against The Black" powstał na przełomie lat 1997 i 1998. Dziwny to album - metal miesza się z techno i chilloutem. Realizacja pozostawia wieeele do życzenia. Sporo zapożyczonych sampli (zwłaszcza ze świata black-metalu). Powstało coś pośredniego między 'Incognito' a 'Stories From The Underground'. Moim zdaniem raczej słaby albumik.

linia.jpg

cd06-1997.jpg

"Unreal" (1997)

01. Hypnotised
02. Come To Me (Part 2)
03. King Of The Hill
04. Unreal
05. The Footprint
06. Eternal Light
07. Bored With Infinity
08. Medieval Spirits
09. Erato

"Unreal" to album wyjątkowy z wielu powodów. Po raz pierwszy użyłem prawdziwych gitar i własnych wokaliz. Po raz pierwszy również napisałem teksty. Mój ówczesny poziom języka angielskiego nie był imponujący (i tak jest do dziś, hehe), więc pewnych błędów językowych się nie ustrzegłem. Ale mam chociaż ich świadomość, a to już coś! :) Generalnie nie wyobrażałem sobie śpiewania polskich tekstów. Byłoby to odarcie się z jakiejś tajemnicy - w odgrywaniu jakiejś-tam roli czułem się bezpieczniej. Dziś myślę, że polski tekst musiałby być naprawdę świetny, bym odważył się go zmienić w dźwięki. Bardzo lubię "Unreal" z tej płytki. To jeden z niewielu moich utworów, którego każdy dźwięk pamiętam doskonale. Epicki "King Of The Hill" i słodkawe "Erato" też są godne uwagi. Można śmiało powiedzieć, że "Unreal" jest kontynuacją "Stories from the Underground". Niestety nagrania wokaliz są na tyle fatalne, że wolę prezentować wybrane utwory w wersjach instrumentalnych ;) Ciekawostką jest fakt, że nie posiadałem żadnego efektu sprzętowego do gitary elektrycznej, więc wszelakie zmiany brzmienia dodawane były po nagraniu gitary za pomocą programów do obróbki wave-ów.

linia.jpg

cd05-1997.jpg

"Stories from the Underground" (1997)

01. Angel Of Death
02. Between
03. Come To Me
04. Rose Of Galehorn 2
05. The Styx River
06. Overground
07. Nice Suicide

Kolejny dość nietypowy album. Również całkiem spójny stylistycznie - tym razem metalowo-rockowy z elementami gotyku. "Come To Me" to jeden z ciekawszych moich kawałków. Kompletne odejście od techniawek w stronę mroczniejszych klimatów. Utwór "Between" jest chyba tego najlepszym dowodem. "The Styx River" lekko odstaje, zmierzając w stronę chilloutu z lekko symfonicznym zacięciem. Również "Rose Of Galehorn 2" kontrastuje na tym materiale (ballada w stylu "średniowiecznym"). "Overground" to niemalże country z samplową solówką gitarową kojarzącą mi się z dokonaniami polskiego zespołu Maanam :) "Nice Suicide" ociera się o grunge, aczkolwiek doprawiony jest całkiem strawną elektroniką. Co ciekawe: zawiera muzyczny cytacik ("Wild Thing").

linia.jpg

cd04-1997.jpg

"Incognito" (1997)

01. Virtual
02. Sulime Aviv
03. Celtic
04. The Reincarnation
05. Raiders Of The Fate
06. Progress Strike
07. Pesy
08. Delirium
09. Sensual Degree
10. Duck The Fisco
11. To Head For Islands
12. The Very Last End

"Incognito" jest najbardziej nietypowym materiałem w mojej dyskografii i jednocześnie chyba najbardziej spójnym stylistycznie albumem. Jest to zlepek disco i techno z elementami ambientu i szczyptą metalu. Dziś odnoszę wrażenie, że jest "przeładowany" ilością sampli i przez to cholernie głośny. Z określeniem gatunku muzycznego tych utworów najlepiej poradził sobie mój kumpel z ogólniaka ("niezła kaszana"). Realizacja pozostawia wiele do życzenia - być może o samplach wiedziałem już sporo, ale brzmienie wciąż lekko chaotyczne ;) Mimo wszystko mam wrażenie, że takich kawałków jak "Reincarnation" czy "Progress Strike" nie muszę się wstydzić. Całkiem przyzwoita techniawa.

linia.jpg

cd03-1996.jpg

"Horizons" (1996)

01. Prologue
02. Hiberdream
03. Happy Beer-Day Dude
04. Longin' 4 U (Sonata for piano)
05. Horizons
06. The Brain Crusher
07. Up To The Light
08. Tubular Highway
09. Born Again
10. Its Second Grave
11. Epilogue

W wyniku rewolucji przemysłowej jedynym słusznym komputerem biurkowym i domowym powoli stawał się komp klasy IBM PC (jak to się wtedy go nazywało). Pomijając fakt, która to była generacja - wciąż w temacie multimediów z Amigą przegrywał. Grafika VGA była kanciata i brzydka, gry na Amidze wyglądały o niebo ładniej. Nieco lepiej zaczęło być u PC-tów z dźwiękiem dzięki firmie Creative Labs, której kolejne modele kart dźwiękowych wyznaczały nowe standardy. Moim pierwszym zakupem był Sound Blaster 16. Moc obliczeniowa PC-ta poddawana była ciężkim próbom, gdy chciało się tworzyć kilkunastościeżkowe utworki, ale koło 10 kanałów - to był luzik. Album "Horizons" określiłbym jako schizowaty. Eksperymentowałem nieco z modulacją dźwięków i to tutaj dobrze słychać. Pojawiły się również bardziej fikuśne niż zwykle sekwencje perkusyjne ("Horizons"). Album nie dość, że schizowaty, to chyba jednocześnie najbardziej urozmaicony gatunkowo. "The Brain Crusher" to pierwszy mój kawałek metalowy. Tragicznie zrealizowany, ale nie można mu odmówić "garażowego" brzmienia ;) Oczywiście w tym okresie wszelakie gitary w utworach to syntetyki samplowe - do użycia żywych gitar, takich ze strunami było jeszcze daleko ;) Utwory wciąż były nagrywane na kasetach magnetofonowych, jednakże zachowały się w formacie Impulse Trackera. Dzięki temu możliwe było poprawienie dźwięku w celu nagrania składanki "eb dRinKeR - Gr8est sHits" (2011).

linia.jpg

cd02-1994.jpg

"Lost in Time" (1994)

01. Nothingness Intro
02. Streets Of Nowhere
03. Come Back
04. Midnight Calling
05. Tomahawk
06. Blood Money
07. If You're Leaving
08. Come Back 2
09. The Clock's Song
10. I'm Not Jarre
11. Viva C-64
12. Turn Off Your Power
13. Flying Cow
14. I Swear
15. Prophexon
16. Mind Escape
17. Emanuelle
18. Four Seasons
19. Xenodron
20. 1994
21. Nothingness Outro

Kolejny materiał stworzony na Amidze 600. W sumie był to "podwójny album", nagrany na kasecie 90-minutowej. Podobnie jak w przypadku "Space Caravan" również ten materiał został pomyślnie odzyskany z taśmy magnetofonowej. Magnetofon do zadań specjalnych (Pioneer CT-W503R) sprawdził się doskonale i jakość nagrań jest zaskakująco dobra. Same utwory są już nieco bardziej przemyślane. Generalnie słychać, że byłem pod dużym wpływem Jean-Michel'a Jarre'a, wypocin Dietera Bohlena, fajnych kawałków Koto itp. Oczywiście powszechnego Internetu jeszcze nie było, więc sample zdobywało się kupując czasopisma komputerowe z dołączonymi płytami CD. Na nich często można było znaleźć muzykę tzw. "Demo sceny" (czyli utwory najzdolniejszych komputerowych muzyków). Utwory dające się słuchać to m.in. "Streets of Nowhere", "Midnight Calling", "Tomahawk", "The Clock's Song" (troszeczkę "zerżnięte" z "Unchained Melody"), "I'm Not Jarre" (faktycznie, trudno się nie zgodzić), "Prophexon" i "Xenodron". Ciekawostką, o której zupełnie zapomniałem jest fragment "Smooth Criminal" Michael'a Jackson'a wpleciony w utwór "Xenodron". Generalnie nie ma za bardzo czym się tutaj chwalić, a utwory stanowią wartość archiwalną chyba jedynie dla mnie ;)

linia.jpg

cd01-1994.jpg

"Space Caravan" (1994)

01. Rebellion Strike
02. Cryptonime S.M.U.R.F. ;)
03. Moon Shaku Hunter
04. Wolfmoon 2
05. Rebellion Strike (Megamix)
06. Space Caravan (Remix)
07. Wolfmoon
08. Moon Shaku Intro
09. Wap-Bam-Boogie
10. Space Caravan
11. Ghosts Of Chaos
12. The Chasm
13. Race For Golden Ray (Cover)

Ach - kiedy to było! Półmetek nauki w ogólniaku. Zamiast się uczyć po nocach, pisać wypracowania itp., ja wolałem muzykować na mojej Amidze 600. Podłączało się takową Amigę do zwykłego telewizora, dzięki czemu ślepło się elegancko ;) Dźwięk podłączałem do wieży kultowej marki Diora. Umożliwiało to nagrywanie dźwięku na taśmie magnetofonowej w czasie rzeczywistym ;) I faktycznie - pierwsze moje "albumy" nagrane zostały na kasetach. "Space Caravan" był pierwszym utworem skomponowanym na Amidze i stąd tytuł całego materiału. Komputerek pozwalał na tworzenie 4-kanałowej muzyki. Sztuką więc było tak zagospodarować te kanały, by sprawić wrażenie, że gra wiele instrumentów jednocześnie (tzn. cztery, hehe). Bywało, że w jednym kanale jednocześnie programowało się perkusję i jakiś instrument w momentach, gdy perka miała przerwę. No ale co by tu nie gadać - stereo było i polifonia :) Generalnie poziom utworów słabiutki, wybijają się "The Chasm", "Space Caravan" i "Wolfmoon". Melodyjki to raczej niż muzyka, ale tworząc je czułem się jak Vangelis ;) Alternatywna nazwa tego "wydawnictwa" to "Wolfmoon & Skystar".

linia_stopka.jpg